Na ślub Eweliny i Piotra musiałem pokonać wiele kilometrów. Ich uroczystość weselna miała miejsce na Kurpiach. W tamtych stronach jeszcze mnie nie było. Po przejechaniu około 150 km moim oczom ukazała się przepiękna bazylika w Myszyńcu, w której moi młodzi mieli ślubować. Jej wnętrze zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Po ślubie udaliśmy się do stodoły weselnej przy pobliskim jeziorze. Cały dzień minął w bardzo sympatycznej atmosferze. Już nie mogę doczekać się, jak wrócę tam za rok.

 

Wróć