Ślub cywilny Karoliny i Łukasza odbył się w plenerze, a ja miałem ogromną przyjemność, aby w nim uczestniczyć. Tego sierpniowego dnia warunki atmosferyczne były lepsze niż cudowne. Jednego byłem pewien od rana - słońca nie będzie nam brakowało. Licznie zgromadzeni goście, podobnie jak ja, byli oczarowani miejscem, które ta para młoda wybrała na "ich dzień". Po uroczystości ślubnej udaliśmy się do sali znajdującej się tuż obok. Muszę przyznać, że wszyscy goście byli tak roztańczeni, że nie chcieli schodzić z parkietu. Para młoda bawiła się wyśmienicie, zaś panna młoda niepostrzeżenie zdążyła się przebrać w czasie wesela, co oczywiście nie umknęło uwadze mojej i wszędobylskiego aparatu.

 

Wróć