Marzenę pamiętam jeszcze ze studiów inżynierskich. Wykonywałem reportaż ślubny jej starszej siostry kilka lat wcześniej i tam też miałem okazję poznać Pawła. Nie ukrywam, że czekałem na ich wesele, ponieważ w pamięci utkwił mi jeden z gości weselnych z rodziny Marzeny, który swoimi umiejętnościami tanecznymi przewyższa poziom Tańca z Gwiazdami Wiedząc, że zobaczę go ponownie od razu byłem wprawiony w dobry humor. I choć pogoda tego dnia nie rozpieszczała, to w momencie mojego przyjazdu na przygotowania młodych wiedziałem, że na klimat tego dnia nie ma wpływu aura za oknem, a atmosfera wytworzona przez tę parę, ich świadków i pozostałych gości. Muszę przyznać, że czułem się świetnie widząc tyle znajomych twarzy i pełnych pozytywnych emocji ludzi. Po raz kolejny niesamowite wrażenie zrobił na mnie neogotycki kościół z nadzwyczajnym wnętrzem, w którym przysięgę składała ta dwójka i do którego mieli zaledwie 100 metrów ze swojego domu. Jestem też bardzo zadowolony z sesji plenerowej, którą udało nam się zrobić w jakże magicznym miejscu, które za każdym razem zachwyca mnie na nowo. Mimo czasu, który upłynął od ślubu Marzeny i Pawła, to często myślami wracam do tego dnia, ponieważ nie czułem się tam jak w pracy, ale jak w rodzinie.

Wróć