Ślub Wioletty i Łukasza był kameralny, co nie oznacza, że nie było urzekająco. Było fantastycznie. Ci nowożency postanowili, że ten najważniejszy dzień w ich dotychczasowej drodze życiowej będą celebrować z najbliższą rodziną. Wypowiadane przez nich słowa przysięgi małżeńskiej brzmiały niezwykle szczerze i nie dziwił mnie fakt wzruszenia wśród zgromadzonych gości. Mimo pory roku, w której niewiele par decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego, pogoda dopisała nie w 100, a w 200 procentach. Okoliczności przyrody podczas pleneru były rewelacyjne i udało nam się uchwycić magiczne chwile, a jesienna aura sprzyjała czułościom tej pary, co od razu wychwycił obiektyw.

 
 

Wróć